O rzekomej ucieczce Macierewicza

19 października 2018

Wszystko wskazuje na to, ze Macierewicz był kapusiem SB.

Spójrzmy teraz, jak się internowanie Macierewicza zakończyło. Rzecz jasna, chodzi o jego rzekomą ucieczkę z ośrodka odosobnienia w bieszczadzkim Nowym Łupkowie.

Przyjrzyjmy się temu, co o internowaniu i ucieczce Macierewicza pisze przychylnie do niego nastawiona historyczka Justyna Błażejowska na stronie Rodak.net: „Zatrzymany 16 grudnia, internowany – trafił do ZK w Iławie, potem do ośrodka odosobnienia w Kielcach-Piaskach, do Załęża k. Rzeszowa i Nowego Łupkowa. Skierowany 9 listopada [1982 r.] do szpitala w Sanoku, według dokumentów Służby Bezpieczeństwa zbiegł dziewięć dni później po kolejnej wizycie u stomatologa przyjmującego w sąsiednim budynku. Sam opowiadał, że wyszedł, kiedy pilnujący go strażnik na chwilę się oddalił. Wyjechał w karawanie. Przez następne lata ukrywał się, posługując fałszywymi dokumentami, mieszkał głównie u robotników i pracowników służby zdrowia”.

Mamy zdawkową opowieść, która jednak może zasugerować czytelnikom malownicze wizje. 18 listopada 1982 r. w Sanoku Antoni Macierewicz siedzi w fotelu dentystycznym, jednak nie patrzy na groźne przyrządy dentysty. Kątem oka zezuje w stronę strażnika. Gdy tępy zbir reżimu drepcze za potrzebą do łazienki, Macierewicz mruga porozumiewawczo do lekarza. Potem wybiega z przyszpitalnej przychodni i z pacjenta staje się denatem. Wskakuje bowiem do karawanu, być może nawet do trumny. Ten „kamuflaż ostateczny” skutecznie go chroni, gdy karawaniarz-konspirator uwozi zbiega w odległe, bezpieczne miejsce. Odtąd przez lata Macierewicz będzie się ukrywać…

www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,24057505,nowa-ksiazka-piatka-w-opowiesci-o-rzekomej-ucieczce-macierewicza.html#s=BoxOpImg4

Duda potrzebuje cudu, aby wytrzymać całą kadencję!

Brak komentarzy

Możliwość komentowania jest wyłączona.