Miejskie legendy: Odc.1 Kaczyńskie, fajne chłopaki

16 września 2018

Miejskie legendy, to w Warszawie nie tylko złota (nomen omen) kaczka, czy istotnie niebywały oryginał, Lolek Tyrmand.

Autorem mitu o fajnych chłopakach wydaje się być klasowy kolega blizniątek, znany prawnik Lejb Fogelman.

Otóż najmilsi, jak oni byli fajni, to ja jestem Robert Redford, ks. Józef Poniatowski i Albert Einstein w jednej osobie.

Tak skromnie powiem!

Wprawdzie nie z jednej klasy, ale mogę tylko potwierdzić opinie Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Seweryna, czy profesora Jaczewskiego (do znalezienia w sieci).

To były szkolne ofermy i gdy powstanka starachowicka nie zdążyła na czas załatwić zwolnienia z wf, pół Lelewela przychodziło oglądać szoł na boisko.

Kontakty towarzyskie ograniczały sie do regularnego bicia Kaczyńskich, już to na podwórku, już to w szkole.

Pisze o tym właśnie Olbrychski, który poznał skarby w okresie „filmowym”.

Z czasem bicie ustalo, bo na podwórku nie bywali – powstanka przyprowadzała ich z pl. Inwalidów do domu – a w szkole rzucali się na przeciwnika zawsze w dwóch.

Takie mieli „judo”.

Uczyli się zle, ale nie spektakularnie zle, lecz tak z braku zdolności, trybem „wymęczonym”.

Gdy przyszedł moment krytyczny – trudności z dopuszczeniem do matury – powstanka zrobiła tajne akszyn i przeniesli ich do innych szkół, o dużo nizszym poziomie.

Posumowująć: widzę ich w tzw.budrysówkach i wielkich czapach, niczym tukany czekających na powstanke pod szaletem na Inwalidów 10.

DCN.

Po polsku nie mowi sie „mydlo OD for you”, ani „samochod OD pobieda” – to wymysl przyglupow z agencji reklamowych, zasmiecajacych jezyk.

Brak komentarzy

Możliwość komentowania jest wyłączona.